Ir al contenido

Aranżacja małego mieszkania

De Wiki CEPEM

Nie mogę też zapomnieć o przechowywaniu ubrań i innych rzeczy, które nie mieszczą się w sypialni. W salonie często lądują kurtki, torby czy książki. Znalazłam na to sposób – niski, ale szeroki regał na całej ścianie, który pełni funkcję biblioteczki i szafy. Na górnych półkach stoją ozdoby i ramki, na dolnych kosze z wikliny na drobiazgi. Dzięki temu nie muszę mieć osobnej szafy w salonie, która zabierałaby cenne miejsce. W przypadku gości na noc, wystarczy przykryć regał lekkim parawanem lub zasłoną. Aranżacja salonu wymaga elastyczności, ale to właśnie te małe triki sprawiają, że mieszkanie staje się funkcjonalne. A jeśli macie więcej miejsca, polecam lozko z pojemnikiem na posciel w niszy, ale to już luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić.

Nie każdy ma przestronną kuchnię, gdzie zmieści się wyspa. Ale nawet w ciasnym wnętrzu można zastosować kilka trików. Ostatnio urządzałam kuchnię u znajomej, która ma tylko 4 metry kwadratowe. Zaproponowałam w miejsce standardowej wersalki w salonie łóżko z pojemnikiem na pościel, a w kuchni zamontowałam składany blat. Kiedy gotuje, rozkłada go nad szufladami. Po posiłku chowa, żeby mieć więcej miejsca do przechadzania się. Do tego dodałam wąskie szafki wiszące sięgające sufitu. W jednej trzyma talerze, w drugiej zapasy. Efekt? Kuchnia wygląda na większą, niż jest w rzeczywistości.

Aranżacja salonu to też gra światłem i dodatkami. W moim poprzednim mieszkaniu miałam salon bez okna od strony północnej, więc postawiłam na jasne ściany i lustra. Teraz, gdy mam okno wychodzące na zachód, mogłam pozwolić sobie na ciemniejszą tapicerke welurowa na sofie. Welur jest nie tylko miękki w dotyku, ale też pięknie łapie światło o poranku i wieczorem. Do tego dołożyłam lniane zasłony w kolorze piaskowym, które nie przytłaczają przestrzeni. Pamiętajcie, że w bloku często mamy niskie sufity, więc unikajcie ciężkich, ciemnych tkanin. Zamiast tego postawcie na lekkie materiały i kilka punktów świetlnych: lampa podłogowa obok sofy, kinkiet nad stołem i małe ledy w regale. To zmienia nastrój pokoju z dnia na wieczór.

Łazienka o powierzchni 3 metrów kwadratowych zmusiła mnie do montażu półki nad sedesem. To chyba najczęściej pomijane miejsce w mieszkaniu. Postawiłam na nią kosze wiklinowe na zapas papieru toaletowego i ręczniki. Nad drzwiami wieszam organizer z kieszeniami na kosmetyki, jakiego używają podróżnicy. Przechowywanie w małym mieszkaniu w łazience wymaga też rezygnacji z klasycznej szafki pod umywalką na rzecz wąskiej szuflady na prowadnicach. Zmieściłam tam suszarkę, zapas szczoteczek i leki. Odkręciłam nawet prysznic z półkami wbudowanymi w ścianę – zamiast kupować stojak, który zbiera kamień.

Nie ma co ukrywać, że życie na małej powierzchni uczy dyscypliny. Każdy przedmiot musi mieć swoje stałe miejsce, bo inaczej zaczyna się chaos. Kupiłam przezroczyste pudełka na dokumenty, które opisuję etykietą z datą. Sezonowe ubrania lądują w próżniowych workach na dnie szafy, a buty zimowe – w piankowych boxach pod łóżkiem. Zauważyłam, że im mniej rzeczy mam na wierzchu, tym przestrzeń wydaje się większa. Nie oznacza to pustych ścian – mam na nich kilka roślin w wiszących donicach i jeden duży obraz, który optycznie powiększa salon. Przechowywanie w małym mieszkaniu to tak naprawdę gra o każdy centymetr.

Problem z miejscem do spania to jednak dopiero początek. Gdzie trzymać pościel, koce i dodatkowe poduszki, gdy salon ma pełnić funkcję sypialni? Z pomocą przyszło mi lozko z pojemnikiem na posciel, które stanęło w drugim kącie pokoju, ale szybko okazało się, że to nie rozwiązanie na co dzień, bo blokuje dostęp do okna. Zamiast tego wybrałam sofę z szerokim schowkiem pod siedziskiem. Zmieściłam tam dwa komplety pościeli, koc i zapasowe poszewki. Innym sprytnym patentem są pufy z miejscem do przechowywania – stoją pod oknem, służą jako siedzisko dla gości, a w środku trzymam sezonowe dekoracje. W małych salonach każdy centymetr ma znaczenie, dlatego warto myśleć o meblach wielofunkcyjnych, które nie wyglądają jak magazyn.

Kiedy przeprowadzałam się do swojego pierwszego M3, myślałam, że salon będzie sercem domu. I tak jest, ale szybko okazało się, że to serce musi być też sypialnią, jadalnią i czasem biurem. Aranżacja salonu w bloku to nie lada wyzwanie, zwłaszcza gdy dysponujemy zaledwie 20-25 metrami kwadratowymi. Kluczem jest wybór mebli, które nie tylko ładnie wyglądają, ale przede wszystkim służą na co dzień. Pamiętam, jak miesiącami szukałam kanapy, która nie będzie tylko ozdobą. Musiała pomieścić gości na noc, a przy tym nie zajmować połowy pokoju. Znalazłam w końcu model z tapicerka welurowa, w kolorze butelkowej zieleni, który od razu nadał wnętrzu charakteru. Od tego momentu przestałam myśleć o salonie jak o jednym pomieszczeniu, a zaczęłam jak o przestrzeni do życia.